Dzisiaj oglądaliśmy Grindhouse 2 – Planet Terror. Osobiście widziałem go już piąty raz i ciągle jestem pod wrażeniem. Według mnie, jest to jeden z najlepszych filmowych kiczów (przy czym z założenia miał taki być) na świecie.
W dodatku muzyka Rodriguez’a… niby wszystko na jedną nutę, a miło się słucha. Zdecydowanie polecam, jednak do filmu trzeba podejść z dystansem i mieć świadomość, że jest on tylko pastiszową zabawą konwencjami.
Ogólnie, bo nie mam weny na pisanie – świat wciąż się śmieje
, chwilami przechodzi nawet w spazmatyczny chichot.