Tekst pisany po sznapsach, czyli o świętach, planach, muzyce, hipokryzji i innych…

Święta – dobrze, że tylko wielkanocne, przynajmniej nikt ze znajomych (włączenie ze mną) nie wpadnie w depresję. Dziesiątki planów na przyszłość, a to wszystko okraszone miłością – można chcieć więcej? Oczywiście, jednak nie chcę przeginać.

Chcemy się nagrać i chcemy… w chceniu czas nam zlatuje – jeżeli ktoś ma ku temu predyspozycje, The Twice chętnie skorzysta z usług kogoś, kto zna się na nagrywaniu (przyszłych) kultowych zespołów.
Dzisiaj święciliśmy z Agatą:* jajka (a nawet całe koszyczki, żeby nie było!) – wszystko w porządku, tylko uderzyła mnie oportunistyczność dwulicowych moherów. Jaki sens ma klęczenie przez pół mszy i dawanie głosu wątpliwym talentem, skoro w następnej chwili rozmawia się o duperelach przez telefon komórkowy? Pseudo-chrześcijanizm? Oportunizm? Chyba raczej idiotyzm.
Fajnie by było, gdybym polecił jakąś książkę, jednak… ostatnio nie mam czasu na czytanie.  Wygrzebując z zakamarków przeszłości, mile wspominam czas poświęcony na Wiedźmikołaja Terry’ego Pratchett’a. Po prostu. Swoją drogą, film też nie najgorszy.
Korzystając z okazji, wszystkie osoby które z różnych przyczyn nie mają ze mną na co dzień kontaktu, proszone są o zwrot moich książek, gdyż mam za dużo przerw na półkach. Z góry dziękuję. Oraz pozdrawiam, tak świątecznie.
Właśnie przeczytałem artykuł, o rodzinie mającej piętnaścioro dzieci (sic!). Żyją sobie, rozmnażając się – a inni ich wspierają, gdyż to dobrzy ludzie są. Taka mała, polska utopia… Ech. Odechciewa się wszystkiego.

1 komentarz

  1. radarqqqqqqqqqqqqqqqq pisze:

    a tam pierdolisz, niektórzy nawet w święta mają chujowo, ale już po i jebać to :D jaki rym – cym cym :D

Dołącz do dyskusji

Treść