Siedzę po nocy i kończę piosenkę dla ukochanej. Na dworze znowu zaczyna padać, już mnie mdli od odgłosu deszczu uderzającego w dach.
W międzyczasie, próbuję znaleźć jakąś sensowną pracę i pokazać samemu sobie, że można godnie zarobić, bez opuszczania tego zacnego kraju^^, jednak coś mi nie idzie (z tego, co rozmawiałem ze znajomymi, to nie tylko mi). A w tym roku na wyjazd nie za bardzo mam chęci, gdyż „serce nie sługa”:).
Zauważyłem ostatnio (wśród różnych osób) – wzrost zainteresowania gitarą, a przynajmniej potrzebą jej posiadania. No cóż…
Wszystkim udzielającym się – dzięki za komentarze. Za wszystkie.
Piosenką dnia, w dzisiejszym deszczowym dniu jest Sappy Nirvany. Podoba mi się, jak nie wiem co. Albo wiem, lecz nie powiem. Znaczy się, nie napiszę.
też lubie gitare