Lśnienie – jak na razie, pierwszy film Kubricka, który – pomimo wspaniałego klimatu i wyjątkowej grze Jacka Nicholsona –wymęczył mnie niemiłosiernie. A już najgorszą rzeczą, było zaangażowanie S. Duvall. Porażka totalna. Za film (który – co by nie mówić, miał premierę w latach ‘80) dziękuję Kamilowi
. Obraz bazuje oczywiście na powieści S. Kinga (moim zdaniem, lepsza niż film. No, pomijając może te żywopłoty).
W Złotoryi, przy dżemowych dźwiękach – Płuczki Złota dobiegają ku końcowi. Jutro muszę wysłać w końcu paczkę z Allegro, zawsze jakoś nie mogę się do tego zabrać i zwlekam z tym ile się da. Aż dziw, że jeszcze negatywnych komentarzy nie dostałem…
Piosenką dnia (według Aleksandra oczywiście), został Korowód Marka Grechuty.