Dzisiejsza sześciogodzinna próba nowej kapeli, wymęczyła mnie jak mało co (oczywiście The Twice wciąż muzykuje, a nawet pracujemy nad nowym materiałem;) ). Zacząłem grać w Obliviona, którego to dostałem od swej ukochanej niewiasty.
Miałem dzisiaj obejrzeć jakiś film, jednak chyba skończę książkę*. Ogólnie to średniawo się czuję i raczej jutrzejszy plener fot. sobie odpuszczę…
* – Skończę albo i nie skończę. Różnie to bywa.