Poranny plener, nowa Kraina czarów, zapach nafty, Deadgirl, youtube.

Wstałem koło 4:20, a już parę minut po 5 (rano!), wraz z Agatką byliśmy nad zalewem. Dołączyliśmy do reszty i ruszyliśmy w świat (a raczej w las), czym rozpoczęliśmy plener (który – mimo początkowych problemów, udał się nam całkiem, całkiem). Zauważyłem, że albo siada mi w aparacie bateria, albo ładowarka. Z nadzieją iż chodzi o to pierwsze, zainwestowałem w zamiennik na Allegro.

Później, z ukochaną – zrobiliśmy próbę The Twice. Kraina czarów wyszła nam trochę inaczej niż zwykle i chyba taka już zostanie.

Wypróbowałem z jedenaście sposobów na pozbycie się tego zapachu nafty (jest trochę lepiej, nie powiem) i w końcu wpadłem na rozwiązanie! Wystarczyzapalić kadzidełko :) .

Obejrzałem drugi – tytułu pierwszego jednak nie pamiętam – z najbardziej idiotycznych filmów, jakie kiedykolwiek widziałem. Tytuł owego „dzieła” – Deadgirl. Unikać jak ognia.

A propos ognia, po tym jak ostatnio trafiłem na youtube na słynny filmik, w którym jakiś złotoryjanin – oblany benzyną i podpalony – skacze do wody, myślałem że już nic mnie nie zdziwi. Dzisiaj jednak znalazłem to: LINK.

Brak komentarzy.

Dołącz do dyskusji

Treść