Mógłbym narzekać, że parkingi przy mej nowej szkole są płatne… że żeby skorzystać z internetu trzeba zapłacić* (tego jednak do końca pewny nie jestem), że chociaż dzisiaj pojechałem tam od rana, pierwsze zajęcia zacząłem dopiero o 15… w ogóle – mógłbym się nad tym wszystkim porządnie rozpisać. Ale nie! Jak się ktoś podpisuję pod swoim blogiem, można powiedzieć, że w pewnych kwestiach ma ograniczone pole popisu. Oczywiście, ktoś taki (np. ja) może nie przejmować się ograniczeniami, jednak jak pokazuje życie, jest to trochę nieopłacalne**.
Na dworze dżdży, siąpi, kropi i pada, w takim przeplatańcu-powtarzańcu. Poza tym jest zimno, niezachęcająco do spacerów i nijako.
Lubię grać w Team Fortress 2, tylko dlaczego ciągle muszę ginąć?
Jutro może w końcu uda się nam zrobić próbę. Ponoć dzięki staraniom Kacpra, mamy jakąś nową kanciapę:).
* – Możliwe jednak, że jest to zwyczajne uwstecznianie uczniów, gdyż już za mych czasów gimnazjalnych intrernet w szkole był i każdy mógł z niego korzystać do woli. Bez opłat oczywiście.
** – Tutaj też można polemizować, gdyż z drugiej strony – mówienie i pisanie tego, co naprawdę myślę, w pewien sposób mnie uskrzydla.
Nie można mówi tego, co się myśli, zwłaszcza o szkole. Musimy oprze się pokusie…
Giniesz boś noob!