Pomimo wszędobylskości piosenek w formacie mp3, lubię sobie czasem posłuchać zwyczajnej płyty:). Ostatnio zaś nie pisałem, bo jakoś takie masowe wpisy zacząłem płodzić… Wczoraj miałem urlop, jeżeli chodzi o szkołę (i to tym razem nie zdrowotny).
Dzisiaj świętowaliśmy z mą lubą, zchilloutowałem się (nie wiem, czy powinno się to pisać łączenie?), po raz pierwszy od dawna. Jest super, jest super… (więc o co..?).
Chodzi o to, że pogoda jest depresyjno-obskurna i się odechciewa wszystkiego. Zwłaszcza spacerów.
* – Sodowa bomba jest genialnym zestawieniem słów. Spróbujcie to sobie wymówić w ten sposób: sodowa bommMmmba! Extra, nie?