Znowu kicha z dodaniem nowego opowiadania – strasznie zamula mi internet (a właściwie to Google Dokumenty). Więcej nic nie piszę, że coś dodam – będę dodawał niespodziewanie i znienacka. A jak nie dodam, to przynajmniej nie będę się denerwował i później tłumaczył…
Zostałem dzisiaj szachowym mistrzem;). Przynajmniej tu mi się poszczęściło.
Zaczynam (albo jutro zacznę) czytać Wampira Armanda w oryginale:D. Przynajmniej spróbuję.
Dziewczę moje na mą prośbę, udało się dzisiaj do legnickiego Piano-Forte, w celu zakupu jednej struny do gitary (dokładnie, to D). Po wyłożeniu swojej teorii o o tym, że nie sprowadzają pojedynczych strun, pan sprzedawca sprzedał produkt zawierający:
TUTAJ ZNAJDOWAŁO SIĘ ZDJĘCIE ROZDARTEGO OPAKOWANIA STRUN ( TAKIE ZOSTAŁO ZAKUPIONE) I W DODATKU NIEKOMPLETNE – BRAKOWAŁO STRUNY „D” I Z TEGO WYNIKA PONIŻSZY ŻARCIK
Rozdarcie opakowania to jedno, ale nasuwa się pytanie…
…
… gdzie jest Dolly?!*
* – w tym miejscu nawiązuję do słynnej owieczki, bohatera z czasopisma dla dzieci i mojej pechowej struny. Taki miszmasz – hybryda.