Avatar – film, który zmieni kino.

Obejrzałem właśnie Avatara. Nie bardzo wiem, co by tu sensownego napisać, skoro i tak nie oddam nawet 1/100 wspaniałości tej produkcji. Więc może tak:

Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem.
Nigdy wcześniej coś takiego nie zostało (i nie mogło być z przyczyn technologicznych) nakręcone.
Cameron jest genialny.
Film jest wspaniały, chociaż za krótki (trwa tylko 2,5 godziny :) ).
Gdyby trwał 10, to siedziałbym w kinie do tej pory.
Gdyby nawet nie było w nim fabuły (a jest i to jaka!), to z uśmiechem na ustach obserwowałbym przebogatą, trójwymiarową faunę i florę.
Jedynym minusem filmu, było to, że nie dało się wynieść z kina tych okularów ;) .

Więcej nie piszę, żeby nikomu nie zepsuć seansu. Tylko koniecznie wybierzcie dobre kino!

Avatar nie tyle otrzymuje ode mnie znak jakości, co niemal staje się jego synonimem.

Obraz pochodzi ze strony www.blogs.telegraph.co.uk.



Pozdrawiam Pawła ;) , Tomka, Mateusza i moją ukochaną. A co!

1 komentarz

  1. Gośka pisze:

    Ja już szykuję się na Avatara wydłużonego o 8 minut! ;D

Dołącz do dyskusji

Treść