Na wstępie, chciałem polecić wszystkim stronę http://musicforrelief.org/. Możemy z niej pobrać (za niewielką dotację – wykonaną kartą kredytową lub przez PayPala) ciekawą płytę, na której znajdują się między innymi utwory Linkin Park, Weezer’a i Slasha. Pieniądze przekazane będą na pomoc dla Haiti. Jak widać, akcja bardzo pozytywna i warta dotnięcia, jak również i ściągnięcia
.
Od dzisiejszego dnia, w każdy czwartek pojawiać się będzie na stronie kolejna część jakiegoś mojego opowiadania, tak więc osoby mające mnie za grafomana, mogą sobie w czwartki spokojnie odpuszczać lekturę tej strony. Chociaż wolałbym nie! Serdecznie zapraszam do zapoznania się z pierwszą częścią publikowanego w ten sposób tekstu. Na początek – wspomniany już niegdyś przeze mnie – Pan Nikt.
„Pan Nikt”
Dla Agatki… Dla mojej Agatki.
7 października 2009 – ?
Myśl jest zapłonem słowa.
- Antoni Regulski
ROZDZIAŁ I
Pan Nikt
Schludnie ubrany mężczyzna, wyglądający na jakieś czterdzieści, czterdzieści pięć lat stał na przystanku. Przed nim, grupka młodzieży szybko dopalała papierosy, a właściwie to jednego, przekazywanego z ręki do ręki. Z tego co zauważył, były to popularne elemy. Tego słonecznego ranka, kiedy pan Nikt w końcu doczekał się swojej kolejki i wsiadł do żółtego busa, pomyślał że nic nie jest w stanie zepsuć mu jego wyjątkowo dobrego – zważywszy na ostatnie wydarzenia – nastroju. Kupił więc bilet u kierowcy i stanął jak wryty, gdyż tak wielkiego tłumu, w tak niewielkim busie jeszcze nie widział.
- No trudno… - pomyślał, po czym wcisnął się pomiędzy starszego mężczyznę a jasnowłosą dziewczynę z plecakiem. Kierowca sprzedał jeszcze kilka biletów (jak ci ludzie się wcisnęli, pan Nikt nawet się nie zastanawiał), po czym odjechał w stronę następnego przystanku.
- Jest tak ciasno, że nie wciśnie się tu już nawet żyletki, więc chyba nawet się nie zatrzymamy… – życie jednak lubi płatać figle, więc kierowca – by nie oddać kilku złotych konkurencji – oczywiście się zatrzymał i wdarły się jeszcze ze 3 osoby. Dopiero, gdy ktoś z końca pojazdu nie wytrzymał i rzucił coś w stylu: – Panie! Przecież tu do cholery nie ma już miejsca! – kierowca niechętnie poinformował czekających na wejście, że za kilka minut będzie jechał kolejny bus. Po tym zaś – odjechał.
Pan Nikt wyłączył się całkowicie, myślał o tym co go dzisiaj czeka w pracy i próbował ponownie wprowadzić się w swój pozytywny nastrój, pomimo…
- No posuńcie się! – krzyczała pulchna kobieta.
- Pani myśli że co? Że my tu leżymy? Sami nie mamy miejsca! – odkrzyknął ktoś z tyłu.
…nieznacznych przeszkód.
Jakieś pół metra od niego, co przekładało się na dwie ściśnięte osoby (a nawet jeszcze kawałek trzeciej), stał ubrany w granatowy garnitur, dżentelmen w średnim wieku. Stał, spoglądał na siedzącą kilka miejsc dalej, młodą dziewczynę i lubieżnie oraz zmysłowo (jak zapewne sądził), czyli zboczeńsko i ohydnie (jak pomyślał pan Nikt) oblizywał swoje spierzchnięte usta. Nie zniechęcił go do tego nawet wyprostowany, środkowy palec tejże dziewczyny, który to skierowała w jego stronę.
- Stary zboczeniec. Stary, zboczony pedofil. Stary…
Nagle, kątem oka, pan Nikt spostrzegł dziwnego osobnika, siedzącego za kierowcą i oblizujący się dziadek całkowicie wyparował z jego myśli. Dziwny osobnik był młodym chłopakiem, miał z 18 lub 20 lat. Pomijając fakt, że jego oczy wykonywały setki ruchów: góra-dół, góra dół (jak w tamtej piosence – pomyślał pan Nikt; i w górę, i w dół, i w górę, i w dół. Był to chyba kawałek zatytułowany Usta, lub jakoś podobnie); pomijając też to, że co kilkadziesiąt sekund czyścił rękawem całą szybę w pobliżu twarzy, by po chwili ponownie ją za chuchać, dziwny był sposób jego mówienia:
- Przepraszam, przepraszam. Która, godzina godzina? Oraz: – Dziękuję, dziękuję, proszę się nie gniewać, nie gniewać.
- Niezły typ – pomyślał pan Nikt. To pewnie jakiś
ROZDZIAŁ II
Wariat
*** Ciąg dalszy nastąpi. W przyszły piątek . ***
Mi się tam podoba.
A mi też