Nawet na premierze filmu, musi siedzieć koło mnie jegomość żrący wszystko, co się do zeżarcia nadaje. Ludzie! Nachapać ryj to można w domu, u babci albo w barze. Jak ja nie lubię, wprost nienawidzę, jak ktoś szeleści przez cały seans!! Na recenzje filmu zapraszam jutro na http://filmowerecenzje.blogspot.com/. W skrócie – film jest przepiękny, Burton idealnie odnalazł się w tym pokręconym świecie. Jedyne mankamenty filmu, to wpływ Disneya (no ale coś za coś) oraz nie do końca (moim zdaniem) określona grupa odbiorców. Dla dzieci za drastyczne, a dla dorosłych za mało… dziwności. Przynajmniej dla fanów wersji McGee’a
. W każdym razie – jest to film, na który już rezerwuję miejsce w filmotece.
Na koniec, po raz enty polecam książkę – ważne jednak, żeby trafić na dobre tłumaczenie.
W końcu warto poznać cały kontekst tego (i nie tylko tego!) cytatu:
„Aby znowu nie obrazić Susła, Alicja zapytała bardzo ostrożnie:
– A jak długo rysowały one ten syrop w studni?
– Sama odpowiedziałaś sobie przecież na to pytanie – rzekł Kapelusznik. – Od stu dni – rzecz jasna.
– Nie musiało im tam być przyjemnie – zauważyła Alicja.
– Głupiaś – rzekł nagle Suseł, spoglądając z pogardą na Alicję. – Było im wprost s ł o d k o.”
oraz słynnego
„Follow the white rabbit.”
Źródło: http://pl.wikiquote.org/wiki/Alicja_w_Krainie_Czar%C3%B3w
Wszystkim Czytelniczkom życzę słodkości, szczęścia i uchachachania na twarzy.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!
O ile sobie dobrze przypominam, dniukobietowe życzenia życzyłem również rok temu, tak więc nawet nie wiem kiedy, ale zleciał mi już ponad rok na pisaniu
.