6:58 – dzwoni budzik w telefonie…
7:02 – dzwoni drugi budzik w drugim telefonie.
7:04 – dzwoni trzeci budzik w pierwszym telefonie. Ten jest naprawdę szalony i po jakichś dwóch minutach udaje mi się je wszystkie wyłączyć (wydrzemkować). Zasypiam ponownie wbrew temu dziwnemu przeczuciu, że chyba nie powinienem…
Około godziny 7:30 dzwoni Agatka i pyta: wstałeś?
Nie wiem co się dzieje, więc odpowiadam w ciemno: pewnie!
Przez chwilę ogarniam sytuację, która nie przedstawia się zbyt kolorowo:
- zaraz będę spóźniony,
- auto wciąż mam w warsztacie,
- w domu nie ma nikogo, kto mógłby mnie podwieźć,
- Wasyl nie posiada prawa jazdy.
Dzwonie więc do Krzesimira.
- Hej stary! Podmnemiesz mie? – Bełkoczę, bo w międzyczasie znowu przyciągnęła mnie poduszka.
- Słucham?
- Podwieziesz mnie?
- Kiedy?
Pytania! Nawet te najprostsze są dla mnie z rana wyzwaniem.
- No… teraz!
- Dobra zaraz będę.
Przez te kilkanaście minut jakoś się ogarniam, po czym wychodzę przed dom i czekam. Rademenes leży wpatrzony w wiatraczek, a Wasyl ma kleszcza wielkości mentosa. Chcę wrócić do domu po pęsetę i go wyjąć, ale nadjeżdża Krzesimir. Lecę więc do auta z nadzieją, że Wasyl nie zostanie zjedzony…
***
8:10 – wchodzę na moment* do banku. Ludzie! Dlaczego wy wszyscy nie korzystacie z mBanku!? No chyba, że korzystacie, a tutaj przyszliście jedynie tworzyć sztuczny tłum. Dla hecy. Stoję i czekam, czekam i stoję. W końcu woła mnie pan do kasy numer 3.
- Dzień dobry – zaczynam – chciałem zapytać, czy są już monety dwuzłotowe z okazji setnej rocznicy harcerstwa?
- A były, były. Proszę zapytać w kasie obok.
Wracam grzecznie do kolejki. W końcu zwolniła się dwójka.
- Dzień dobry – zaczynam ponownie – chciałem zapytać, czy są już może monety dwuzłotowe z okazji setnej rocznicy harcerstwa?
- Tak, ale proszę zobaczyć w kasie obok.
Wydedukowałem, że chodzi o jedynkę. Wracam do kolejki i czekam cierpliwie.
- Dzień dobry! – rzucam pewnie (mam już niejaką wprawę) – są może jakieś nowe monety dwuzłotowe?
- Dzień dobry. Tak, mamy te z harcerstwem.
- To ja wezmę.
W tym miejscu skróciłem tekst, bo skoro dzisiaj jest już piątek, to wałkowanie minionej środy nie ma większego sensu. W każdym razie jeżeli ktoś chciałby wiedzieć, czy dwuzłotówki są dostępne – nie ma, gdyż wziąłem wszystkie. W sumie to i tak mnie ubiegli.
* – oczywiście tylko teoretycznie trwa to „moment”.
POWIĄZANE TEKSTY:
Całkiem inna środa z ubiegłego roku.
Czyżbyś w czasie pracy załatwiał sprawy prywatne?
Oj nieładnie. Ten tłum w banku to za karę