Zakończenie ma znaczenie

Skończyłem wczoraj oglądać trzeci sezon mojego ulubionego serialu (który jak dla mnie przebił nawet Miasteczko Twin Peaks), czyli Californication i jestem nieco rozczarowany.
W końcu zakończenie ma znaczenie, a ostatni odcinek – chociaż świetnie zrealizowany – skończył się tak przygnębiająco, jak to chyba tylko było możliwe. Nie znaczy to oczywiście, że nie czekam na czwarty sezon – oczywiście, że czekam, ale można było nakręcić dwunasty odcinek nieco inaczej. Tak swoją drogą, jeżeli ktoś równie niecierpliwie jak ja czeka na następną serię – pojawi się ona dopiero w 2011 roku. A tańsze o połowę pierwsze dwa sezony na DVD, można nabyć na Allegro (pozbawione są jednak polskich napisów). Filmik promujący czwarty sezon serialu Californication.

Coś dzisiaj deszczowo na dworze, ale nie przeszkadza to ani Agatce ani mi, więc dzisiaj idziemy do Ogrodu Botanicznego. Chociaż mi to może trochę przeszkadza i posiedziałbym w domu, ale kogo to obchodzi. Czekamy tylko aż mi głowa wyschnie i lecimy na przystanek. Może jakieś zdjęcia dzisiaj porobię, bo już prawie nie pamiętam jak wygląda mój aparat.

3 komentarze

  1. Kamil pisze:

    Zapowiada się naprawdę ciekawie :) ja jak wiadomo także się nie mogę doczekać, tym bardziej że już chyba dwa miesiące temu skończyłem oglądać dotychczasowe trzy sezony :D

  2. Magda pisze:

    Californication jest naprawdę świetnym serialem, ale nie wiem dlaczego wzruszyłeś się na trzecim sezonie skoro wiadomo, że będzie 4.

  3. amb pisze:

    Bo jestem cholernie wrażliwy.

Dołącz do dyskusji

Treść